Archiwum dla Listopad 2008

21
lis
08

Kompleksy cierpiącego pisowca

Mówi się, że Prawo i Sprawiedliwość to ciemnogród. Mówi się, że partia ta popierana jest przez stetryczałych dziadków o archaicznym spojrzeniu na świat, których od jakiegoś czasu nazywa się ,,moherami’. Niektórych wręcz kłują w oczy rzekome anachronizmy owego ugrupowania, bez których podobno bez wahania rzuciliby się w jej objęcia.

Takie opinie bolą starszych ludzi nadal wierzących w prawdziwie wolną Rzeczpospolitą. Bolą też konserwatywną młodzież, która szanuje swoich przodków od rodziców wzwyż, właśnie za to, że przechowują oni wartości i tradycje które ci młodzi ludzie pragną kultywować. Wymienione wyżej opinie bolą szczególnie, gdy padają z niespodziewanej strony. Ze strony sojuszników w walce o Sprawę przez dużą S, którzy poddali się medialnej zawierusze i stając w jednym rzędzie z największymi przeciwnikami światopoglądowymi, sami zaczęli rzucać mięsem.

Pewnym jest, że przedstawiony dziś na blogerskiej scenie pomysł odcięcia się partii PiS od jej najwierniejszego, ,,moherowego” elektoratu to absurd. Czym musiałoby się stać Prawo i Sprawiedliwość, by skłonić do siebie wyborców Platformy Obywatelskiej lub sympatyków Polski XXI i tylko na nich bazować? Kto musiałby zasiąść na fotelu prezesa PiS, by owa żądna chleba i igrzysk tłuszcza wreszcie przestała kręcić nosem? Czy starczyłoby polskich modelek i modeli oraz rodzimych celebrities do obsadzenia wszystkich ważniejszych stołków oraz pieniędzy do stworzenia spotów wyborczych wbijających się w głowę jeszcze skuteczniej niż tandetne slogany z reklam proszków do prania? Załóżmy, że tak. Tylko czym wtedy stałoby się Prawo i Sprawiedliwość?

Ów bezsensowny pomysł i dzika wręcz krytyka przywiązania do tradycyjnego elektoratu to efekt kampanii ośmieszania PiSu prowadzonej ustawicznie od 2005 roku. Niektórzy z nas, wyborców Prawa i Sprawiedliwości, dali się ponieść fali medialnej krytyki i zmanipulowani, zaczęli wstydzić się za popieraną partię. Obecnie, żaden z internetowych pisowców nie jest w stanie wypowiedzieć się pozytywnie o tej formacji, bez jednoczesnego wypunktowania wszystkich jej wad i potknięć z przestrzeni ostatnich 3 lat. PiS nie może być według czyjejś opinii po prostu dobrą partią. PiS to dobra partia, ale – to zbitek słów od którego wypada zacząć każdą wypowiedź oceniającą działalność partii Kaczyńskiego.

To kompleks niższości podobny do tego, jaki przedstawiają Polacy, tłumaczący się przed przyjaciółmi z Zachodu za swój kraj, że nie jest on tak idealny jak rzekomo doskonała i nieposiadająca wad zachodnia Europa. To sukces antypisowskiej propagandy, na którą wielu z nas tak narzeka. To zaprzeczenie tego, w co wierzyliśmy i o czym mówiliśmy popierając Prawo i Sprawiedliwość przez te wszystkie lata.

Aż chciałoby się rzec – Et Tu Rybitzky contra PiS?

18
lis
08

Koniec roku miodowego

Minął rok od rozpoczęcia się rządów doskonałej w każdym calu koalicji PO-PSL a w polskich mediach da się już zaobserwować pewne symptomy znużenia ekipą Tuska i odchodzenia od taryfy ulgowej od początku obowiązującej działania tych ludzi. Owo zjawisko, w połączeniu z rozpoczętą właśnie kampanią informacyjną Prawa i Sprawiedliwości, może doprowadzić do z dawien wyczekiwanego przez oszołomską brać stopniowego upadku Rządu Miłości.
Civic Platform's logo
Informacje z jednego dnia znalezione przeze mnie na portalu Onet.pl świadczą o tym, że panowie z ITI postanowili przykręcić nieco śrubę Donkowi i na zachętę do skuteczniejszej obrony ich interesów uderzają w Rudego trzema artykułami nieprzychylnymi wobec PO. Otóż, z informacji zamieszczonych na Onecie możemy dowiedzieć się, że stanowczy i twardy wobec nielegalnych działań rydzykowskiej fundacji ,, Lux Veritas” Tusk, jednocześnie zdawał się być ślepy na działania swoich najbliższych politycznych kolegów i krył fundację Pawlaka. Takich niusów o PO na łamach polskojęzycznych mediów nie uświadczył nawet najbardziej wprawiony w poszukiwaniach szperacz, aż do dziś, kiedy krytyczne wobec Partii Obietnic informacje wylewają się strumieniami z niesławnego Złonetu.

Następny artykuł informuje młodego, wykształconego obywatela z dużego miasta, iż wierny kompan Tuska – Sławomir Nowak poumieszczał kolegów z założonej przez siebie firmy Signum Promotion w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Któżby pomyślał, że ten wspaniały człowiek o nieskazitelnej reputacji jest zdolny do jakiegokolwiek złego czynu a co dopiero, do tak zuchwałego nepotyzmu? Przecież jeśli w rządzie koalicyjnym PO-PSL dzieje się coś złego, to na pewno musi się to dziać w gronie ludowców – tak przynajmniej kazały nam myśleć prawomyślne media. Owa informacja podana do wiadomości publicznej przez RMF znajduje się obecnie ( wpół do trzeciej po południu) na stronie głównej Onetu. Na łamach owego wątpliwego medium to coś nowego i być może zapowiedź zmian. Na gorsze dla PR – u Platformy, na lepsze dla Polski.

Takim samym symptomem zmian może być artykuł numer trzy – dowiadujemy się z niego, że sąd sądzący działacza PO Cezarego A. odstąpił od uwięzienia oskarżonego i nałożył na niego jedynie dozór policyjny. Od dawien dawna propeowskie medium wygrzebuje mało istotny ale symptomatyczny fakt dotyczący człowieka Platformy i ustawia go w rzędzie na stronie głównej z dwoma aferami, co w efekcie może zaowocować znaczącym spadkiem poparcia dla rządów koalicji wśród młodych, wykształconych. Totalne novum! Czegoś takiego na łamach polskojęzycznych mediów nie było. By krytykować – zawsze chętni, ale żeby krytykować PO? Coś musiało się stać, że za wielkim biurem pana Waltera postanowiono odejść od ultrapropeowskiej linii partii, do tej pory jedynie na łamach internetowej filii imperium ITI.

Czy stało się tak, bo ludzie mediów popierający do tej pory PO, po roku jej nieudolnych oraz bezowocnych rządów stracili nareszcie cierpliwość i, krzycząc w duszy ,,mea culpa!”, rzucili się do prawdziwej dziennikarskiej roboty? Czy może chodzi o to, że Walter chce wymusić jakieś polityczne ustępstwa na Tusku? Tak czy siak, faktem jest, że to zjawisko nie przejdzie bez echa. Niebawem okaże się, czy jest to zjawisko odosobnione, czy też świadectwo postępującej frustracji w środowiskach do tej pory popierających władzę. Minął rok rządów Donalda Tuska a jego uśmiech w telewizji wygląda coraz mniej pewnie. Chyba nawet najzatwardzialsi patrioci powinni zmusić się i wrócić do obserwacji prorządowych mediów – wszystko wskazuje na to, że będzie się tam niebawem wiele działo.

P.S.: 16 października minął również rok, od czasu kiedy założyłem swój blog na Blogspocie. Wszystkim czytelnikom, dyskutantom i krytykom dziękuję za spędzony wspólnie, owocny, mam nadzieję dla obu stron czas. Pozdrawiam Was serdecznie.

Podobne artykuły

Reblog this post [with Zemanta]
13
lis
08

Opcja jeden – zero

Rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew ogłosił dziś na łamach francuskiej gazety ,,Le Figaro”, że gotów jest wycofać się z planów rozmieszczenia rakiet ,,Iskander” na terenie Obwodu Kaliningradzkiego w zamian za ostateczne pogrzebanie amerykańskiego projektu tarczy antyrakietowej przez prezydenta-elekta Baracka Obamę.

Tym samym Rosja rozochocona zwycięstwem wyborczym uległego wobec niej Obamy, przeniosła na wyższy poziom wielką kampanię nacisków mających za zadanie przestraszyć społeczeństwa zachodnie, aby te wywarły presję na ich głównego przywódce – prezydenta USA, by ten porzucił śmiały projekt Tarczy. Moskwa liczy na to, że spolegliwość a wręcz pacyfizm przyszłej głowy państwa w Stanach, ułatwi osiągnięcie sukcesu w tej materii.

Faktem jest, że tarcza antyrakietowa nie zagraża Rosji a jedynie jej interesom w Europie Środkowo-wschodniej. Miedwiediew nie może pozwolić, by nieoficjalna strefa wpływów rosyjskich cofnęła się za Bug, a biorąc pod uwagę powstające plany przyjęcia Gruzji i Ukrainy do NATO, dużo dalej. Oczywistością również jest, że rozmieszczenie rakiet Iskander wokół Kaliningradu nie zakończy się wojną atomową, ani zimną wojną, ani żadną inną wojną poza pyskówkami w mediach, ponieważ Rosji nie stać na walkę z Zachodem. Już raz przegrali i wiedzą, że następnym razem również by się tak stało.

Rosyjska propaganda ma na celu wmówić Europie, że Rosjanie są w stanie mierzyć się z potęgą zjednoczonego Zachodu, a tym samym mogą stawiać warunki Stanom Zjednoczonym. Chodzi o wbicie klina między UE a USA – jak możemy obserwować obecnie, realizacja tego planu posuwa się coraz szybciej naprzód. Pisałem już o tym kilka razy i powtórzę po raz wtóry – to, że Rosja jest w ogóle brana pod uwagę w sprawie Tarczy to i tak bardzo dużo, a wszystko dzięki ruskim szczekaczkom typu Russia Daily piorącym mózgi co mniej bystrym Europejczykom.

Opcja ,,zero”, o której mówi Miedwiediew, to kolejny myk propagandowy mający obronić rosyjskie interesy w naszym regionie. To oszustwo polegające na wmówieniu silniejszym państwom zachodnim, że są one słabsze od Moskwy. To w rzeczywistości opcja jeden – zero. Jeden dla Moskwy, zero dla Zachodu.

Podobne artykuły

* Wielikaja Rassija to tylko propaganda
* Mit o wielkiej Rosji obezwładnia Zachód

11
lis
08

Dzień podległości?

{{pl}}Lech Kaczyński, Donald Tusk. Desygnowani...

Kiedy 11 listopada 1918 roku Józef Piłsudski przejął z rąk Rady Regencyjnej kontrolę nad wojskiem a co za tym szło, faktyczną władzę nad większością do tej pory okupowanych ziem polskich i gdy wojska trzech upadłych zaborców ostatecznie utraciły panowanie nad polskim terytorium, od Gdańska po Kraków, i od Poznania po Lwów w powietrzu czuć było nadchodzącą niepodległość.

Kiedy w kwietniu 1937 roku ustanowiono 11 listopada Świętem Narodowym, w odradzającej się ze zgliszczy Rzeczpospolitej również czuć było niepodległość. Prawdą jest, że owa niezawisłość, poważnie już wtedy zagrożona ze strony dwóch totalitaryzmów – faszyzmu oraz komunizmu, została dwa lata później zniwelowana. Na papierze akt ów dokonał się przy podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, praktycznie niepodległość odebrano Polsce gdy ostatni żołnierz Kampanii Wrześniowej upadł od strzału germańskiej bądź radzieckiej kuli. Jednak mimo to, niezaprzeczalnym jest, że lata międzywojenne to okres w którym Polacy mogli z dumą świętować niepodległość swego kraju. Czy dzisiaj z taką samą jak wtedy pewnością, możemy stwierdzić, że Rzeczpospolita Polska jest panstwem niepodległym? Niestety wszystko wskazuje na to, że dwudziestolecie międzywojenne było ostatnim okresem istnienia prawdziwej Wolnej Polski, bo Państwa Polskiego za czasów III Rzeczypospolitej takim mianem określić po prostu nie przystoi. Szczególnie ostatnio.


Euro za wszelką cenę

Jak wiadomo, rząd Donalda Tuska praktycznie codziennie karmi nas nowymi sensacjami mającymi w praktyce przekonać każdego Polaka, że od 21 października 2007 w Polsce robi się tylko i wyłącznie lepiej a to dla tego, że Rzeczpospolita staje się coraz bardziej otwarta, kompromisowa a przede wszystkim europejska. Sam Tusk zdaje się wierzyć w tę prawidłowość tak ślepo, że nie dostrzegłszy wad jakie niesie ze sobą integracja Europy na modłę parysko-berlińską, na gwałt chce uczynić nasz kraj najbardziej europejskim w Europie, wręcz hipereuropejskim. Stąd niewytłumaczalne parcie w stronę przyjęcia wspólnej waluty. Pal sześć hiperinflację, która ma miejsce w każdym kraju który przyjmuje Unię. Pal sześć zdanie obywateli, którzy być może utrudniliby przyjęcie Euro stanowczym nie w ewentualnym referendum. Ale powszechnego głosowania w tej sprawie nie będzie. Nie ma czasu na zastanowienie, europieniądz ma być i basta. Bo prawdziwym postępowym europejczykiem musi zostać każdy z nas, także i w tej dziedzinie. Prezentowana w tej sprawie mentalność władzy to emanacja jednego wielkiego kompleksu biednego krewnego ze wsi, który robiąc wszystko, by upodobnić się do zamożniejszych i bardziej okrzesanych ziomków, bezmyślnie małpuje zaobserwowane u nich zachowania i aby jak najgłębiej wejść w pupę poddaje się całkowicie ich woli. Stanowisko Tuska wobec Euro to skrajne zaślepienie i służalcza niezdolność do krytycznego spojrzenia. Czy tak się zachowuje władza niepodległego kraju?


Sojusznicza zdrada

My, Polacy, pamiętający wielką niesprawiedliwość jaką były ugody aliancko-sowieckie zawierane w czasie trwania i tuż po II wojnie światowej

ponad głowami Polaków, które to skazały Rzeczpospolitą na 6 lat faszyzmu i prawie 50 lat komunizmu, musimy zauważyć analogię tamtej zdrady ze zdradą dzisiejszą której nasze władze się dopuszczają. Nasz sojusznik i strategiczny partner – Gruzja, pozostawiony przez świat na pastwę rosyjskiego imperializmu, nadal potrzebuje wsparcia politycznego z Zachodu. Stara Europa najchętniej zapomniałaby o gruzińskich obywatelach zabitych przez rosyjskich sołdatów w czasie trwania wojny z Rosją. Zachodni Europejczycy nazywają ją konsekwentnie konfliktem. Jakby rosyjscy żołnierze przekroczyli granice suwerennego państwa gruzińskiego jedynie w poszukiwaniu wódki a cały ,,konflikt” polegał na tym, że Gruzin w monopolowym źle wydał resztę i Rosjanie się wycofali pogniewani. Zachód, którego nowym przywódcą będzie niebawem Barack Obama wolałby o Gruzji nie pamiętać i w spokoju układać się z kremlowskimi imperialistami na ruinach Gori i Chinchiwali. Donald Tusk również zapragnął owej amnezji, wysyłając Sikorskiego, aby ten pomimo niewyjaśnionej sprawy gruzińskiej, zgodził się na odnowienie negocjacji Rosji z Unią Europejską, zamrożonych wobec wojny na Kaukazie. Nie przebierając w słowach można stwierdzić, że jest to zdrada. To zdrada sojusznika. Ponadto jest to zdrada sprzymierzeńca w postaci Litwy, która razem z Polską odważyła się blokować proces zapominania o Gruzji i nie zgodziła się na pertraktacje z rosyjskim imperializmem. Dziś słaby głos Wilna bez wsparcia Warszawy utonął we rwetesie brukselskich szczekaczek, które ów głos po prostu pominęły w dyskusji. Ugodowa i służalcza polityka zagraniczna rządu Rzeczpospolitej doprowadziła do zniszczenia sojuszu strategicznego z Litwą, zszargała reputację Polski w oczach pozostawionej samej sobie Gruzji oraz innych państw, które potrzebowały współpracy z Polską. To przekreślenie szans na sojusz państw środkowo-europejskich, który marzył się już Piłsudskiemu, a do którego stworzenia próbowali doprowadzić bracia Kaczyńscy. Polityka zagraniczna rządu PO-PSL to zdrada polskiego interesu narodowego. Czy tak szkodliwa dla państwa polityka zagraniczna może być prowadzona przez władzę niepodległego kraju?

Kapitulacja

Rząd Donalda Tuska doprowadził w czasie swojego istnienia do zaprzepaszczenia wszelkich sukcesów osiągniętych przez swoich poprzedników. Ów rząd sam wypuścił z rąk najsilniejsze polskie karty przetargowe i zgodził się na wszelkie warunki stawiane przez rzekomych partnerów oraz oponentów politycznych. Rzeczpospolita Polska traci dziś suwerenność na rzecz brukselskiej biurokracji a jej osłabiony głos milknie wobec zgodnego skowytu zachodnich stolic oraz Moskwy. W 1918 roku Piłsudski, Dmowski i każdy jeden Kowalski mogli być pewni, że ich kraj się odradza i stał się niepodległy. Czy, po dziewięćdziesięciu latach w roku 2008, my, Polacy, potrzebujemy jeszcze jakichś dodatkowych dowodów na to, że obecnie nasz kraj swoją niepodległość na nowo traci?

Reblog this post [with Zemanta]



 

Listopad 2008
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Czerwony Matrix to kłamstwo medialne, polityczne i społeczne promowane od kilkudziesięciu lat we wszystkich postępowych ośrodkach wpływu.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.